niedziela, 7 czerwca 2009

metkownica

Każdy z Was przynajmniej raz w życiu widział metkownicę. Metkownica to takie urządzenie, które przykleja na towar metkę z przykładowym napisem 3,45. Metkownica się nie zastanwia, czy cena jest rzeczywistą wartością produktu. Ona po prostu metkuje. Nie patrzy, czy ładne, czy nieładne, czy dobre, czy niedobre, czy warte, czy niewarte... Niemniej jednak, gdy towar dostaje metkę, dostaje wartość. W związku z tym metkownica ma bardzo odpowiedzialną funkcję...
W przypadku metkowania mamy do czynienia z towarami - z martwymi rzeczami. To tylko kawałek materii, tylko...
Dlaczego piszę o metkownicy? Bo każde wystawianie stopni na koniec semestru sprawia, że czuję się trochę jak ta metkownica. System próbuje wcisnąć mnie w ramy metkowania, w których ja w ogóle nie chcę być. Dlaczego? Z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że mam do czynienia z ludźmi, po drugie dlatego, że moja konstrukcja psychiczna domaga się ode mnie rzeczy niemożliwej - sprawiedliwości.
Nienawidzę stawiać ocen. To bardzo trudne zadanie. Trudno jest stworzyć precyzyjne kryteria oceny. A nawet jeśli się je stworzy, to i tak oceny nie są sprawiedliwe. Oczywiście, można zrobić test. No ale poniewąż mamy do czynienia z ludźmi i jesteśmy psychologiem, wiemy, że nie wszyscy dobrze wypadają w testach mimo, że mają dużo w głowach. Innym kryterium są obecności. No ale przecież są osoby, które mają 100% obecności i 0% udziału w zajęciach. Jeszcze innym sposobem są referaty czy prezentacje. Ale jak ocenić je obiektywnie? Coś mi sie podoba, coś nie, coś odpowiada standardom, coś nie, coś, co jest w przypadku jednego studenta siedmiomiomilowym krokiem, w przypadku innego jest brakiem postępu.
Ponadto metka-ocena jest swoistym podsumowaniem dokonań studenta - informacją zwrotną na temat jego uczetsnictwa w zajęciach. Potrzebowałabym porozmawiać z każdym z osobna na temat jego postępów, udziału w zajęciach, jego potencjału. Miałam Wam jeszcze tyle do powiedzenia. Nie miałam na to czasu... Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się skrzywdzeni. Przepraszam tych, którym nie powiedziałam czegoś ważnego. Niektórym chciałbym powiedzieć: "Masz talent, idź tą drogą, porpaw to i to". Należały Wam się te słowa... Może kiedyś padną...Może nie z moich ust...

3 komentarze:

  1. "Miałam tyle do powiedzenia, nie miałam czasu, przepraszam wszystkich, chciałabym powiedzieć..." - wydaje mi sie, że to wszystko to jeszcze nic straconego :) I jest do nadrobienia... działka agroturystyczna z dobrym PR'em pod Grójcem jest :D możemy grupowo nadrobić heh

    OdpowiedzUsuń
  2. A jeszcze jakoś nie wierzę, że to już koniec...

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę.... moje rejony:D:D:D
    Stara ex-studencina się wprasza:D

    Pani Marto, sęk w tym, że każdy może zrobić tyle ile może. Problem powstaje wówczas gdy nie robimy tego co możemy. To smutne. Ale w Pani słowach słyszę troszkę, że chce Pani więcej niż Pani może. Bo co zrobić z intencjami idąc drogą metkownicy??? Czy ktoś je jakoś ocenia?> Czy można je ocenić? Przecież często w ogóle nie znamy intencji działania drugiego człowieka!

    JA sobie myślę, że ten kto chciał z Pani zaczerpnąć wiedzę, powera, mobilizację oraz odkryć Pani intencje - zrobił to. A jesli ktoś jeszcze na taki odbiór nie był gotów - nie ma Pani na to wpływu.
    Pozdrówki:)

    OdpowiedzUsuń